Komunikat Eurostatu z 17 sierpnia ma nagłówkową siłę: w całej UE deklaracje upadłości wzrosły kwartał do kwartału o 5,7 procent, a w strefie euro o 6,9 procent. Unijny indeks znalazł się na poziomie 195,9 przy średniej z 2021 roku równej 100. Jednocześnie rejestracje nowych przedsiębiorstw w UE zmalały tylko o 0,5 procent. Zestawienie tych dwóch kierunków może wyglądać jak gwałtowne pogorszenie kondycji firm.
Polska nie powtarza unijnego wzorca
Polski obraz jest odwrotny w ujęciu kwartalnym. W szeregu skorygowanym sezonowo i kalendarzowo deklaracje upadłości spadły o 5,8 procent, a rejestracje przedsiębiorstw o 7,5 procent. Polska nie uczestniczyła więc w kwartalnym wzroście unijnych upadłości, lecz wyraźnie odstawała na minus pod względem nowych rejestracji. To różnica ważniejsza niż proste pytanie, czy Polska jest powyżej, czy poniżej unijnej średniej.
Cztery liczby porządkują sytuację. W UE rejestracje spadły kwartał do kwartału o 0,5 procent, a upadłości wzrosły o 5,7 procent. W Polsce rejestracje spadły o 7,5 procent, a upadłości o 5,8 procent. Gdy porównamy drugi kwartał z tym samym okresem 2025 roku bez korekty sezonowej, wynik zmienia się: rejestracje w Polsce były niższe o 9,2 procent, a deklaracje upadłości wyższe o 4,5 procent.
Ta sama gospodarka, dwa prawdziwe porównania
Nie ma tu sprzeczności. Porównanie kwartał do kwartału odpowiada na pytanie, co zmieniło się wobec poprzednich trzech miesięcy po usunięciu typowego rytmu sezonowego. Porównanie rok do roku zestawia ten sam fragment kalendarza, ale wykorzystuje liczby surowe. Spadek polskich upadłości wobec pierwszego kwartału może zatem występować równocześnie z niewielkim wzrostem wobec drugiego kwartału poprzedniego roku.
GUS pozwala zobaczyć skalę bez indeksów. W drugim kwartale zarejestrowano w Polsce 80 566 przedsiębiorstw, wobec 89 004 w pierwszym kwartale. Surowy spadek wyniósł 8 438 rejestracji, czyli 9,5 procent. Po korekcie sezonowej Eurostat pokazuje mniejszy spadek, 7,5 procent, ponieważ usuwa regularne różnice między kwartałami. W relacji rocznej liczba rejestracji zmalała z 88 728 do 80 566.
Liczba upadłości zachowuje się inaczej. GUS odnotował 94 upadłości w drugim kwartale, wobec 108 w pierwszym. Surowo oznacza to spadek o 14 przypadków, czyli 13,0 procent, podczas gdy szereg Eurostatu po korekcie pokazuje minus 5,8 procent. Rok wcześniej GUS zarejestrował 90 upadłości, dlatego roczna dynamika jest dodatnia. Każde z tych zdań jest prawdziwe, ale opisuje inne porównanie.
Upadłość nie jest statystyką zamknięć
Najważniejsze ograniczenie znajduje się w metodologii Eurostatu. Deklaracja upadłości oznacza formalne rozpoczęcie procedury wobec jednostki prawnej zgodnie z prawem danego kraju. Może być etapem wstępnym, może prowadzić do reorganizacji, a niekiedy postępowanie kończy się bez likwidacji przedsiębiorstwa. Eurostat wprost zaznacza, że tych danych nie można utożsamiać ze statystyką definitywnie zamkniętych firm.
Upadłości stanowią ponadto tylko część wszystkich zgonów przedsiębiorstw. Firma może zakończyć działalność dobrowolnie, zostać wykreślona po zawieszeniu, połączyć się z innym podmiotem albo zamknąć nierentowną działalność bez sądowej upadłości. Pełna statystyka demografii przedsiębiorstw powstaje później, ponieważ urzędy muszą potwierdzić, czy podmiot rzeczywiście przestał działać. Kwartalny wskaźnik upadłości jest szybki, ale węższy.
Ostrożnie trzeba czytać również poziom 195,9 dla UE. Jest to indeks względem średniej z 2021 roku, a nie informacja, że upadło 195,9 tysiąca firm ani że zamknięć jest dokładnie dwa razy więcej. Rok bazowy przypadł na okres działania pandemicznych osłon, moratoriów i niestandardowych zasad postępowań w części państw. Indeks dobrze pokazuje zmianę względem własnej historii serii, ale nie zastępuje liczby firm ani oceny przyczyn.
Mocny spadek rejestracji, ostrożnie z branżami
Dane sektorowe kuszą prostym wyjaśnieniem, lecz wymagają jeszcze większej ostrożności. W Polsce skorygowany kwartalny indeks upadłości wzrósł o około 50 procent w budownictwie oraz w szerokiej grupie usług finansowych, nieruchomościowych i profesjonalnych, a mocno spadł między innymi w handlu i zakwaterowaniu. Przy 94 upadłościach w całej gospodarce przesunięcie kilku spraw między kwartałami może jednak wywołać bardzo dużą dynamikę w pojedynczej branży.
Spadek rejestracji jest szerszy. GUS podał, że w ujęciu rocznym rejestracji było mniej we wszystkich analizowanych grupach działalności. Największe spadki wystąpiły w pozostałych sekcjach, przemyśle oraz handlu i naprawie pojazdów. Eurostat pokazuje z kolei kwartalne spadki po korekcie we wszystkich publikowanych polskich grupach, w tym o 13,0 procent w transporcie i o 14,1 procent w edukacji, ochronie zdrowia i pomocy społecznej.
To nadal nie wystarcza, aby ogłosić trwałe załamanie przedsiębiorczości. Jeden kwartał może reagować na kalendarz, zmiany przepisów, koszty finansowania albo przesunięcia rejestracji. Sygnał jest jednak spójniejszy niż sektorowe skoki upadłości: spadek pojawia się zarówno kwartał do kwartału po korekcie, jak i rok do roku w liczbach GUS, a obejmuje wiele rodzajów działalności. Właśnie dlatego wymaga obserwacji w kolejnych kwartałach.
Dlaczego źródła podają różne liczby
Kolejna pułapka zaczyna się poza tabelą Eurostatu. W Polsce słowo niewypłacalność bywa używane dla sądowych upadłości firm, restrukturyzacji, zatwierdzonych układów, a nawet upadłości konsumenckich byłych przedsiębiorców. Odpowiedź Ministerstwa Sprawiedliwości pokazuje skalę rozjazdu: w 2025 roku do sądów wpłynęło 28 600 wniosków upadłościowych, ale 26 205 dotyczyło osób fizycznych, a tylko 2 395 osób prawnych.
Inne źródła odpowiadają na inne pytania. Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej wykazał 426 upadłości biznesowych w 2025 roku oraz 2 531 upadłości konsumenckich byłych przedsiębiorców. Coface policzył 6 566 niewypłacalności, ponieważ połączył upadłości z restrukturyzacjami. Resort sprawiedliwości wskazał z kolei 5 121 restrukturyzacji, z których znaczną część stanowiły postępowania o zatwierdzenie układu prowadzone poza klasycznym tokiem sądowym.
Tych liczb nie wolno układać w jeden rosnący szereg. Wniosek jest zdarzeniem innym niż ogłoszenie upadłości, restrukturyzacja ma chronić zdolność działania, a konsumencka upadłość byłego przedsiębiorcy dotyczy osoby, nie aktywnej firmy w bieżącej statystyce rejestracji. Co więcej, Ministerstwo przyznało, że nie dysponuje danymi pozwalającymi ocenić, jaka część restrukturyzacji zakończyła się trwałym utrzymaniem działalności.
Jak czytać kolejny alarmujący nagłówek
Dla czytelnika użyteczny test ma cztery pytania. Czy nagłówek mówi o wnioskach, ogłoszonych upadłościach, restrukturyzacjach czy definitywnych zamknięciach? Czy porównanie jest kwartalne, roczne czy względem indeksu 2021=100? Czy dane zostały skorygowane sezonowo? Czy pokazano liczbę przypadków, aby duży procent w małej branży nie udawał wielkiej fali?
Obecny zestaw danych nie daje podstaw do tezy o rekordowej liczbie zamykanych firm w Polsce. Daje natomiast dwa bardziej precyzyjne sygnały. Po pierwsze, unijna liczba formalnych deklaracji upadłości rzeczywiście rośnie i wymaga sprawdzania kraj po kraju. Po drugie, w Polsce wyraźnie osłabł dopływ nowych rejestracji, podczas gdy roczny wynik upadłości pozostaje lekko wyższy niż rok wcześniej.
Najuczciwszy wniosek brzmi więc mniej efektownie od alarmistycznego nagłówka: Unia odnotowała rekord indeksu formalnych deklaracji upadłości, lecz nie rekord potwierdzonych zamknięć firm. Polska w drugim kwartale uniknęła kwartalnego wzrostu tego wskaźnika, ale nie otrzymała dobrego wyniku. Jej ostrzeżeniem jest szeroki i wyraźny spadek nowych rejestracji, który trzeba skonfrontować z kolejnymi kwartałami, inwestycjami i przeżywalnością młodych firm.