Główny Urząd Statystyczny podał dziś szybki szacunek cen za sierpień. Ogólny wskaźnik wzrósł o 3,4 proc. rok do roku i o 0,4 proc. wobec lipca. W lipcu roczna inflacja wynosiła 3,0 proc., więc nagłówek pokazuje ponowne przyspieszenie. Dopiero cztery wiersze urzędowego arkusza wyjaśniają jednak, dlaczego przeciętna może być daleka od doświadczenia konkretnej rodziny.

Żywność i paliwa rozchodzą się o 25,1 punktu

Żywność i napoje bezalkoholowe potaniały o 0,9 proc. rok do roku oraz o 0,7 proc. w ciągu miesiąca. Energia elektryczna, gaz i inne paliwa dla domu podrożały odpowiednio o 4,1 i 0,3 proc. Najbardziej odstaje kategoria paliw i smarów do prywatnych środków transportu: plus 24,2 proc. wobec sierpnia 2025 roku i plus 5,2 proc. tylko wobec lipca. Między roczną dynamiką żywności i paliw jest zatem 25,1 punktu procentowego różnicy.

Osłona obejmuje tylko drugą połowę sierpnia

To nie znaczy, że każdy produkt spożywczy potaniał ani że każdy kierowca zapłacił dokładnie o jedną czwartą więcej. GUS mierzy zmianę cen reprezentatywnych grup, a wskaźnik ogółem waży je według struktury wydatków gospodarstw. Rodzina dojeżdżająca dwoma samochodami kilkadziesiąt kilometrów dziennie ma inny prywatny koszyk niż mieszkaniec centrum korzystający z transportu publicznego. Oboje widzą tę samą inflację 3,4 proc., lecz ponoszą inny koszt sierpnia.

Rozjazd jest szczególnie ważny właśnie dziś. Program „Ceny Paliwa Niżej” obowiązuje od 17 do 31 sierpnia. Na ten okres Ministerstwo Finansów obniżyło VAT na wskazane paliwa z 23 do 8 proc., a Minister Energii ustalał maksymalne ceny detaliczne. KPRM szacowała, że sama obniżka VAT powinna zmniejszyć cenę o około 90 groszy do ponad 1 zł na litrze.

Co naprawdę daje zmiana VAT z 8 do 23 proc.

Sierpniowy wskaźnik GUS obejmuje więc miesiąc podzielony na dwa okresy: pierwszą połowę bez tej odsłony osłony i drugą z niższym VAT oraz limitem ceny. Mimo interwencji paliwa były w ujęciu miesięcznym droższe o 5,2 proc. Szybki szacunek nie pokazuje dziennego rozkładu obserwacji, dlatego nie da się z niego obliczyć, jak wyglądałby wynik bez CPN. Można natomiast precyzyjnie pokazać sam mechanizm podatkowy, który wygasa z końcem dnia.

Cena brutto przy 8-proc. VAT to cena netto pomnożona przez 1,08. Przy 23 proc. mnożnik wynosi 1,23. Jeżeli cena netto, akcyza i pozostałe elementy nie zmienią się, iloraz 1,23 do 1,08 daje wzrost ceny brutto o 13,9 proc. Nie jest to 15 proc., ponieważ porównujemy nową cenę z wcześniejszą ceną zawierającą już 8-proc. podatek.

Przykład benzyny 95 pokazuje skalę. Maksymalna cena na 20 sierpnia wynosiła 6,49 zł za litr. Po odjęciu 8-proc. VAT odpowiada to około 6,01 zł netto. Dodanie 23-proc. VAT do tej samej podstawy daje około 7,39 zł, czyli 90 groszy więcej na litrze. Dla baku 50 litrów różnica wynosi około 45 zł. To niemal dokładnie przedział podany przez rząd przy uruchamianiu programu.

Wrześniowy hurt wysyła dwa różne sygnały

Dla oleju napędowego ówczesny limit wynosił 7,52 zł. Przy tej samej metodzie cena z 23-proc. VAT wyniosłaby około 8,56 zł, a różnica 1,04 zł na litrze. Tankowanie 50 litrów kosztowałoby w tym czysto podatkowym wariancie o około 52 zł więcej. Faktyczna cena 1 września nie musi osiągnąć tych wartości, bo stacje nie mają obowiązku utrzymywania wcześniejszej ceny netto, a rynek hurtowy porusza się nierówno.

Widać to w tabeli Krajowej Administracji Skarbowej opublikowanej dla potrzeb VAT. Referencyjna cena benzyny 95 na wrzesień wynosi 4106 zł za metr sześcienny wobec 4049 zł w sierpniu, czyli o około 1,4 proc. więcej. Dla zwykłego oleju napędowego wskaźnik spada z 5055 do 4856 zł, a więc o około 3,9 proc. Benzyna i diesel wchodzą zatem we wrzesień z różnymi sygnałami hurtowymi.

Tych kwot nie wolno przepisywać bezpośrednio na pylon. KAS publikuje je do szczególnego sposobu ustalania podstawy VAT przy wewnątrzwspólnotowym nabyciu paliw. Uwzględniają ceny hurtowe w Polsce, ale nie są cennikiem rafinerii ani prognozą detaliczną. Pokazują jedynie, że pod podatkową zmianą pracuje rynek, który może część efektu wzmocnić albo osłabić zależnie od rodzaju paliwa.

Koszt nie kończy się przy dystrybutorze

Dla kierowcy praktyczny wniosek jest prosty: 1 września nie należy automatycznie oczekiwać ani dokładnie złotówki podwyżki, ani pełnego utrzymania sierpniowej ceny. Najpierw znika prawny limit i czasowa stawka VAT, potem stacje uwzględniają własny zapas, cenę zakupu, konkurencję i marżę. Różne sieci mogą przeprowadzić zmianę w innym tempie, a benzyna i diesel nie muszą zachowywać się tak samo.

Dla osób bez samochodu paliwowy skok także nie jest obojętny. Olej napędowy jest kosztem przewoźników, dostaw, usług terenowych i części rolnictwa. Przeniesienie tego kosztu na cenniki nie następuje natychmiast i nie jest pełne: firma może obniżyć marżę, negocjować kontrakt albo odłożyć podwyżkę. W kolejnych tygodniach warto jednak obserwować transport i usługi, bo właśnie tam szok paliwowy może przejść z dystrybutora do innych części koszyka.

Osłona także miała cenę. Rząd zapowiadał blisko pół miliarda złotych na dwutygodniowy powrót programu, a przy jego pierwszej odsłonie szacował około 3 mld zł miesięcznych oszczędności gospodarstw i firm. Są to jednak rządowe szacunki, nie pełne rozliczenie fiskalne. Tani litr jest korzyścią widoczną od razu; koszt niższych podatków ponosi budżet i pośrednio wszyscy podatnicy, również ci, którzy nie posiadają auta.

Wrzesień pokaże cenę zakończenia CPN

Dlatego debata po 31 sierpnia nie powinna sprowadzać się do pytania, czy paliwo jutro zdrożeje o konkretną liczbę groszy. Ważniejsze są trzy pytania: jak dużo z podatkowego powrotu przejdzie na klienta, czy hurtowa przecena diesla zneutralizuje część wzrostu oraz czy państwo ma regułę uruchamiania i kończenia osłon. Doraźna obniżka uspokaja rachunek, ale bez jawnego progu ceny lub czasu łatwo zmienia się w serię politycznych decyzji podejmowanych co kilka tygodni.

Pełne sierpniowe dane GUS pokażą więcej kategorii i ich wkład w zmianę indeksu. Wrześniowy odczyt będzie ważniejszym testem zakończenia CPN, bo obejmie miesiąc po zmianie stawki, a nie tylko piętnaście dni osłony. DoSedna będzie porównywać nie samą inflację ogółem, lecz osobno paliwa, transport, żywność i usługi. Dopiero ten zestaw pokaże, czy paliwowy szok pozostał na stacji, czy zaczął rozchodzić się po gospodarce.

Do Sedna: 3,4 proc. nie jest fałszywą liczbą, ale jest liczbą przeciętnego koszyka. W sierpniu ten koszyk składał się jednocześnie z żywności tańszej o 0,9 proc. i paliw droższych o 24,2 proc. Koniec czasowej osłony zwiększa ryzyko dalszego wzrostu rachunku kierowcy, lecz uczciwa odpowiedź na pytanie „o ile” wymaga ceny netto z 1 września. Dziś można policzyć podatek. Jutrzejszej marży i rynku nie można udawać, że już znamy.