Polska przeznaczy 44 mln zł na badania nad zastosowaniem sztucznej inteligencji w turystyce. Porozumienie w sprawie programu podpisały 10 czerwca Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Równowartość 10 mln euro ma pochodzić z funduszy europejskich.
O środki będą mogły ubiegać się konsorcja organizacji badawczych. Warunkiem ma być współpraca specjalistów informatyki i programowania z naukowcami zajmującymi się turystyką. Takie połączenie ma ograniczyć ryzyko tworzenia efektownych narzędzi, które dobrze działają w laboratorium, lecz nie odpowiadają na realne potrzeby samorządów, hoteli czy zarządców atrakcji.
Trzy zadania dla nowych modeli
Program obejmuje trzy obszary. Pierwszy dotyczy skutecznego i zrównoważonego zarządzania turystyką, drugi zwiększania konkurencyjności regionów oraz małych i średnich firm, a trzeci przewidywania ruchu turystycznego i szybkiego reagowania na kryzysy. Nabór projektów zaplanowano na 2027 rok, a ich realizacja będzie mogła trwać do 36 miesięcy.
Dane pomogą przewidywać przeciążenie
Modele mogą łączyć anonimowe dane o rezerwacjach, ruchu drogowym, pogodzie, wydarzeniach i wykorzystaniu przestrzeni. Dzięki temu miasto mogłoby wcześniej zauważyć nadchodzące przeciążenie centrum, park narodowy lepiej rozłożyć ruch na różne szlaki, a przedsiębiorca dopasować zatrudnienie i zapasy do spodziewanej liczby klientów.
Szczególnie użyteczne mogą być prognozy w sytuacjach nagłych. Powódź, pożar, fala upałów, awaria transportu albo gwałtowna zmiana sytuacji międzynarodowej szybko wpływają na decyzje podróżnych. System analizujący wiele źródeł może wcześniej wskazać odwołania rezerwacji i pomóc skierować komunikaty do konkretnych regionów.
Prywatność będzie kluczowym testem
Najtrudniejszą częścią projektu będzie dostęp do danych. Informacje o przemieszczaniu się ludzi mają dużą wartość analityczną, ale niewłaściwie połączone mogą pozwolić na identyfikację konkretnych osób. Ministerstwo podkreśla potrzebę anonimowego zbierania danych oraz zabezpieczenia ich przed ponownym przypisaniem do użytkownika.
Równie ważna będzie możliwość korzystania z wyników przez małe podmioty. Duża sieć hotelowa może samodzielnie kupić system prognozowania popytu, natomiast rodzinny pensjonat lub niewielka gmina potrzebują narzędzi prostych, wspólnych i niedrogich. Bez tego publicznie finansowane badania zwiększyłyby przewagę największych firm.
Podpisanie porozumienia nie oznacza jeszcze gotowych aplikacji. Przed zespołami pozostają przygotowanie konkursu, dobór danych, testy i wdrożenia pilotażowe. Pierwszym miernikiem sukcesu nie powinna być liczba modeli, lecz to, czy dzięki nim regiony podejmują szybsze decyzje, przedsiębiorcy ograniczają straty, a turyści otrzymują trafniejsze informacje.