Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej poinformowała o zranieniu pracownika Zaporoskiej Elektrowni Atomowej w wyniku ataku rosyjskiego drona. Do zdarzenia doszło około 600 metrów od granicy obiektu. Poszkodowany otrzymał pomoc medyczną i został zwolniony, jednak incydent ponownie zwrócił uwagę na działania zbrojne prowadzone bezpośrednio przy elektrowni.
Według informacji przekazanych przez MAEA dwa drony uderzyły w pojazdy dostarczające żywność pracownikom elektrowni. Trzeci zaatakował w pobliżu hotelu w Zaporożu, w którym przebywali członkowie zespołu agencji. Ataki nie muszą uszkodzić samego reaktora, aby zakłócić codzienne funkcjonowanie zakładu i pracę międzynarodowych obserwatorów.
Elektrownia nie musi pracować, by pozostać zagrożeniem
Zaporoska Elektrownia Atomowa jest największym tego typu obiektem w Europie. Od początku pełnoskalowej wojny pozostaje pod rosyjską kontrolą, a jej położenie przy linii działań wojennych budzi stałe obawy o bezpieczeństwo. Reaktory są wyłączone, ale nadal wymagają chłodzenia, zasilania, obsługi technicznej i stałego nadzoru.
MAEA zwraca uwagę, że w ostatnich tygodniach znacząco wzrosła liczba lotów dronów w okolicy elektrowni. Każdy taki lot zwiększa prawdopodobieństwo błędu, awarii lub niezamierzonego trafienia w element infrastruktury. Szczególnie wrażliwe są linie energetyczne, systemy zasilania awaryjnego, transport oraz miejsca pracy personelu.
Bezpieczeństwo jądrowe zależy nie tylko od grubości betonowych osłon. Równie ważne są wypoczęte załogi, regularne dostawy, sprawna łączność oraz możliwość szybkiego reagowania na usterki. Długotrwała presja i zagrożenie dla pracowników mogą prowadzić do braków kadrowych, błędów operacyjnych oraz opóźnień w pracach konserwacyjnych.
Każdy incydent osłabia margines bezpieczeństwa
Obecność ekspertów MAEA ogranicza część ryzyka, ponieważ zapewnia niezależny monitoring i szybki przepływ informacji. Nie daje jednak fizycznej ochrony przed dronami ani ostrzałem. Atak w pobliżu miejsca zakwaterowania zespołu pokazuje, że również możliwość prowadzenia inspekcji może zostać łatwo zakłócona.
Najpilniejszym rozwiązaniem pozostaje odsunięcie działań wojennych od elektrowni i jej zaplecza. Dopóki drony regularnie pojawiają się nad tym obszarem, Europa będzie funkcjonować z ryzykiem incydentu, którego skutki mogłyby wykraczać poza Ukrainę. Brak uszkodzenia reaktora w pojedynczym ataku nie powinien być traktowany jako dowód, że obecna sytuacja jest bezpieczna.
Obecność ekspertów IAEA pozwala niezależnie obserwować część warunków na miejscu, lecz nie daje pełnej kontroli nad działaniami wojskowymi wokół obiektu. Dlatego agencja konsekwentnie apeluje o respektowanie zasad ochrony elektrowni jądrowych podczas konfliktu.