Po częściowym wznowieniu przepływów przez Cieśninę Ormuz globalna podaż ropy wzrosła w czerwcu o 4,1 mln baryłek dziennie, do 98,8 mln. To duże odbicie, ale produkcja pozostawała o 9,4 mln baryłek dziennie niższa niż przed wojną. Jednocześnie eksport ropy z państw Zatoki odżywał szybciej niż eksport gotowych produktów, takich jak benzyna, olej napędowy czy LPG.
Surowiec wraca szybciej niż gotowe paliwo
Ta asymetria jest kluczowa. Ropa jest półproduktem. Zanim trafi do baku, musi przejść przez rafinerię, zostać zmieszana, przetransportowana i dostarczona do regionalnego systemu dystrybucji. Jeżeli na rynku przybywa surowca, ale część rafinerii nie wraca do pracy, cena baryłki może spadać przy jednoczesnej presji na marże przerobowe i ceny paliw.
IEA podaje, że marże rafineryjne na początku lipca osiągnęły najwyższe poziomy od czterech lat. Globalny przerób wzrósł w czerwcu o 1,5 mln baryłek dziennie, ale był wciąż o 6 mln niższy niż rok wcześniej. Do tego dochodzą ograniczenia w rosyjskim przetwórstwie po atakach oraz wolniejsze uruchamianie instalacji eksportowych na Bliskim Wschodzie.
W magazynach widać jeszcze inny obraz. Obserwowane światowe zapasy wzrosły w czerwcu o 21 mln baryłek, ponieważ ropa na wodzie zwiększyła się aż o 117 mln. To nie jest po prostu komfortowy zapas. Część surowca utknęła wcześniej na tankowcach i dopiero znalazła drogę do odbiorców. Liczba rośnie, ale jej znaczenie zależy od tego, gdzie fizycznie znajduje się ropa oraz czy da się ją szybko przerobić.
Ropa na wodzie nie zawsze jest zapasem do użycia
Dla kierowcy najważniejsza jest cena paliwa, a nie czysty kurs ropy. Podatki, kurs walut, zapasy stacji i marże hurtowe powodują, że ruchy na światowym rynku nie przekładają się na polski pylon od razu ani wprost. To nie oznacza, że ropa nie ma znaczenia. Oznacza, że między jedną liczbą na ekranie a rachunkiem przy kasie stoją całe łańcuchy decyzji i infrastruktury.
Raport zakłada, że globalny popyt na ropę spadnie średnio o 1 mln baryłek dziennie w 2026 r., a w 2027 r. odbije o 2 mln. Te prognozy są warunkowe: opierają się na założeniu, że tranzyt przez Ormuz będzie stopniowo wracał, a nowa eskalacja nie przerwie ponownie dostaw. W takim rynku niepewność jest sama w sobie częścią ceny.
Do Sedna: niższa cena ropy nie jest jeszcze ulgą dla użytkownika paliwa. W tym momencie ważniejsze od pytania, ile kosztuje baryłka, jest pytanie, czy rafinerie i logistyka nadążają za powrotem surowca. Gdy odpowiedź brzmi 'nie', rynek może jednocześnie wyglądać na dobrze zaopatrzony i pozostawać drogi tam, gdzie liczy się gotowe paliwo.