Izrael przeprowadził w niedzielę atak na południowe przedmieścia Bejrutu. Libańska państwowa agencja informacyjna podała wstępnie, że zginęły dwie osoby, a 11 zostało rannych. Uderzenie trafiło w budynek mieszkalny i uszkodziło kilka jego kondygnacji. Do ataku doszło zaledwie kilka dni po ogłoszeniu wspieranego przez Stany Zjednoczone porozumienia o odnowieniu zawieszenia broni.
Biuro premiera Izraela Benjamina Netanjahu oświadczyło, że operacja była odpowiedzią na ostrzał północnego Izraela przypisywany Hezbollahowi i że celem były centra dowodzenia organizacji. Hezbollah nie przyznał się bezpośrednio do tego ostrzału w chwili publikacji pierwszych informacji. Rozbieżność między stanowiskami stron utrudnia niezależne odtworzenie sekwencji wydarzeń.
Co już wiadomo
Nowe porozumienie zostało wynegocjowane podczas rozmów przedstawicieli Izraela i Libanu w Waszyngtonie 2 i 3 czerwca. Sekretarz generalny ONZ António Guterres wzywał wszystkie strony do zaprzestania ataków, przestrzegania prawa międzynarodowego oraz dalszych negocjacji. Wzywał również Hezbollah do respektowania decyzji władz Libanu w sprawie państwowej kontroli nad bronią, a Izrael do wycofania się z libańskiego terytorium.
Rozejm od początku był kruchy, ponieważ nie rozwiązywał sporu o obecność izraelskich wojsk ani rozbrojenie Hezbollahu. W sobotę izraelskie naloty w południowym Libanie zabiły dziewięć osób, w tym trzech członków libańskich sił zbrojnych. Wcześniej Hezbollah odrzucił warunki porozumienia zawartego przez rząd Libanu, domagając się pełnego wycofania Izraela.
Szczególnie trudna jest pozycja libańskiego państwa. Rząd próbuje odzyskać wyłączną kontrolę nad użyciem siły, ale nie dysponuje pełną możliwością rozbrojenia Hezbollahu i jednocześnie musi reagować na izraelskie operacje na swoim terytorium. Ataki na libańską armię osłabiają instytucję, która według planów dyplomatycznych ma przejmować odpowiedzialność za bezpieczeństwo na południu kraju.
Konflikt ma również bezpośredni wymiar humanitarny. Według informacji ONZ walki od marca zmusiły do opuszczenia domów ponad milion osób. Schroniska w części miast są przepełnione, a mieszkańcy południowych przedmieść Bejrutu wracają do domów jedynie w dzień i wyjeżdżają przed nocą z obawy przed kolejnymi nalotami. Każde załamanie rozejmu utrudnia powrót przesiedlonych rodzin.
Najbliższe dni pokażą, czy niedzielny atak pozostanie ograniczoną wymianą, czy uruchomi kolejną fazę eskalacji. Kluczowe będą reakcja Hezbollahu, dalsze operacje izraelskiego lotnictwa oraz skuteczność amerykańskiej presji dyplomatycznej. Porozumienie pozbawione mechanizmu szybkiego wyjaśniania incydentów może rozpadać się po każdym ostrzale, nawet jeśli żadna ze stron oficjalnie nie chce pełnej wojny.