Rada Europejska informuje, że szczyt NATO ma koncentrować się na inwestycjach obronnych, produkcji przemysłowej, wsparciu dla Ukrainy i szerszych kwestiach regionalnych. To zestaw tematów, który dobrze pokazuje zmianę ostatnich lat: Europa nie rozmawia już o bezpieczeństwie wyłącznie jako o parasolu amerykańskim, ale coraz częściej jako o własnej zdolności produkcji, finansowania i długiego wsparcia.
NATO patrzy na przemysł i Ukrainę
Costa mówi o mocniejszej Europie jako o mocniejszym NATO. W praktyce chodzi o proste równanie: więcej wydatków obronnych musi zamieniać się w realne zdolności, a nie tylko w większe liczby w budżetach. Rada wskazuje na zwiększone wydatki, inicjatywy zdolnościowe, wzmocnienie przemysłu, wsparcie dla Ukrainy i partnerstwa.
Turcja jest za ważna, by ją omijać
Turcja jest w tej układance szczególna. Jest członkiem NATO, kontroluje strategiczne położenie między Europą, Bliskim Wschodem i Morzem Czarnym, a jednocześnie jej relacje z UE od lat są pełne napięć. Nie da się jej łatwo wpisać ani do kategorii bliskiego sojusznika, ani do kategorii zewnętrznego obserwatora.
Wizyta w Ankarze ma dotyczyć także relacji dwustronnych UE-Turcja. Rada przypomina, że ich formalną podstawą jest układ stowarzyszeniowy z 1963 r., znany jako porozumienie ankarskie. To bardzo stara rama dla bardzo współczesnych problemów: migracji, bezpieczeństwa, handlu, energii, Cypru i relacji z Rosją.
Liczby handlowe pokazują, dlaczego ta rozmowa nie jest wyłącznie dyplomacją. Turcja jest siódmym największym partnerem handlowym UE, a w 2022 r. łączny handel wyniósł 198,1 mld euro, czyli 3,6 proc. całego handlu Unii ze światem. To nie jest margines. To relacja gospodarcza, której nie da się traktować jak przypisu do sporów politycznych.
W tle pozostaje Cypr. Rada zapowiada rozmowę o wysiłkach dyplomatycznych sekretarza generalnego ONZ na rzecz rozwiązania sporu cypryjskiego. To przypomnienie, że relacje UE-Turcja mają wbudowany konflikt, którego nie da się ominąć samą pragmatyką.
Dla Ukrainy najważniejszy jest wymiar NATO i zdolność Zachodu do utrzymania wsparcia. UE i NATO obejmują razem ponad miliard ludzi, a 23 z 27 państw UE są członkami Sojuszu. Ta zbieżność jest politycznie ważna, bo pokazuje, że europejska obrona nie może być budowana obok NATO, lecz w sposób, który wzmacnia wspólną architekturę.
Najtrudniejsze w rozmowie z Turcją będzie utrzymanie dwóch języków naraz. Pierwszy to język wartości, praw człowieka, prawa międzynarodowego i europejskiej spójności. Drugi to język interesów: bezpieczeństwa, handlu, migracji, Morza Czarnego i regionalnej stabilności. Dojrzała polityka nie polega na udawaniu, że jeden z tych języków nie istnieje.