Associated Press podała, że Izrael i Hezbollah zgodziły się na wstrzymanie walk po serii uderzeń i starć w Libanie. W ostatniej eskalacji zginęło co najmniej 47 osób oraz czterech izraelskich żołnierzy, a dziesiątki kolejnych zostały ranne. Rozejm był mediowany przez USA, Katar i Iran.
Według relacji przemoc w Libanie doprowadziła do przełożenia rozmów USA-Iran w Szwajcarii. Te rozmowy miały rozwijać niedawne memorandum dotyczące zakończenia szerszego konfliktu, programu nuklearnego Iranu i stabilizacji przepływu przez cieśninę Ormuz.
Najtrudniejsza jest kontrola pierwszych godzin
Hezbollah i Izrael sygnalizują gotowość do rozejmu, ale już pierwsze godziny pokazały niepewność. Pojawiały się doniesienia o artylerii i lokalnych naruszeniach, a strony zachowywały prawo do odpowiedzi na ataki. To klasyczna słabość takich porozumień: najtrudniejsze jest nie ogłoszenie ciszy, lecz kontrola pola walki.
Liban jest w tej układance szczególnie wrażliwy. Formalne państwo libańskie ma ograniczoną kontrolę nad Hezbollah, a Izrael traktuje obecność tej organizacji jako bezpośrednie zagrożenie. Każda eskalacja szybko staje się więc nie tylko konfliktem lokalnym, ale testem dla Iranu, USA i regionalnych gwarantów.
Trump potrzebuje ciszy w Libanie
Dla administracji Trumpa rozejm jest konieczny, bo bez niego porozumienie z Iranem traci wiarygodność. Jeśli Teheran widzi ataki na sojusznika w Libanie, może wycofywać się z rozmów albo stawiać ostrzejsze warunki. Jeśli Izrael uzna rozejm za ograniczenie własnego bezpieczeństwa, może działać jednostronnie.
Axios i Guardian wskazują, że USA próbują utrzymać równocześnie kilka napiętych linii: bronić Izraela, pilnować rozmów z Iranem, odblokować szlaki energetyczne i zmniejszyć ryzyko wojny regionalnej. To dyplomacja wysokiego ryzyka, bo każdy uczestnik ma własną definicję sukcesu.
Bez weryfikacji rozejm szybko staje się sporem
Największy problem dotyczy egzekwowania porozumienia. Rozejm, który nie ma jasnego mechanizmu weryfikacji, szybko staje się sporem o to, kto pierwszy naruszył warunki. W Libanie dodatkowo dochodzą siły lokalne, polityczne frakcje i presja przesiedlonych cywilów, którzy chcą wiedzieć, czy mogą wrócić do domów.
Dla Europy znaczenie jest energetyczne i bezpieczeństwa. Jeżeli Liban znów rozbije rozmowy USA-Iran, premia za ryzyko w cenach ropy może wrócić, a napięcia migracyjne i humanitarne wzrosną. Bliski Wschód po raz kolejny pokazuje, że lokalny front rzadko pozostaje lokalny.