Data 1 sierpnia nadal widnieje w dokumentach rządowych jako planowany termin wejścia ustawy w życie. Samo nadejście tej daty nie uruchomiło jednak podatku. Do powstania powszechnie obowiązującego prawa potrzebne są podpis prezydenta i ogłoszenie w Dzienniku Ustaw. W tej sprawie nie doszło do żadnego z tych etapów, ponieważ wcześniej uruchomiona została kontrola prewencyjna Trybunału Konstytucyjnego.
Art. 122 Konstytucji pozwala prezydentowi zwrócić się do TK przed podpisaniem ustawy. Taki wniosek wstrzymuje bieg terminu na podpis. Jeżeli Trybunał uzna cały akt za zgodny z Konstytucją, prezydent nie może odmówić podpisu. Jeżeli uzna całą ustawę za niezgodną, podpisu musi odmówić. Przy wadzie dotyczącej tylko części przepisów możliwe są dwa dalsze warianty: podpisanie ustawy z pominięciem tych przepisów albo zwrot do Sejmu w celu usunięcia niezgodności.
1 sierpnia minął, lecz ustawa nie zaczęła obowiązywać
Kalendarz pokazuje, dlaczego 1 sierpnia nie był zwykłym terminem technicznym. Rada Ministrów przyjęła projekt 16 czerwca. Pierwsze czytanie w Sejmie odbyło się 17 czerwca, a ustawa została uchwalona 19 czerwca. Po poprawkach Senatu Sejm przyjął ostateczne rozstrzygnięcie 3 lipca i tego samego dnia przekazał ustawę prezydentowi. Wniosek do TK został ogłoszony 24 lipca, osiem dni przed zapisaną datą wejścia w życie. Po jej przekroczeniu sejmowa karta nadal oznacza prace nad ustawą jako niezakończone.
Rząd uzasadniał daninę nadzwyczajną sytuacją na rynku energii oraz kosztem osłon dla kierowców i przedsiębiorców. W uzasadnieniu projektu ubytek dochodów związany z obniżkami VAT i akcyzy oraz innymi elementami pakietu paliwowego oszacowano na około 4,8 mld zł. Nowy podatek miał przynieść około 4 mld zł: według OSR 3,8 mld zł w 2026 roku i 0,2 mld zł w 2027 roku. Był więc projektowany jako fiskalne domknięcie wcześniejszej pomocy, a nie jako mechanizm bezpośrednio obniżający cenę na dystrybutorze.
Ocena skutków regulacji zakładała objęcie podatkiem około 20-30 podmiotów. Chodzi o przedsiębiorstwa wytwarzające paliwa ciekłe w procesie przerobu ropy oraz firmy prowadzące obrót paliwami ciekłymi z zagranicą na podstawie odpowiedniej koncesji. Nie był to zatem podatek nakładany na każdą stację benzynową ani bezpośrednio na kierowcę.
Nazwa mówi o zysku, wzór operuje nadwyżką przychodów
Nazwa ustawy mówi o nadzwyczajnych zyskach, lecz mechanizm nie zaczyna się od księgowego zysku netto. Podstawą miała być nadwyżka faktycznych przychodów ze zbycia paliw nad przychodami hipotetycznymi. Te drugie oblicza się z wykorzystaniem faktycznych kosztów oraz marży referencyjnej: średniej marży firmy z 2025 roku powiększonej o 20%. Jeżeli wynik byłby niższy niż 2% albo przedsiębiorstwo nie prowadziło odpowiedniej działalności w 2025 roku, przyjmowano minimum 2%. Dopiero tak wyliczona nadwyżka podlegałaby stawce 60%.
To rozróżnienie jest ważne. Ustawa nie nakładała 60% na cały przychód firmy i nie zabierała 60% całego jej zysku. Obejmowała wyliczoną część przychodów przekraczającą poziom wynikający z kosztów i marży referencyjnej. Jednocześnie właśnie zależność od modelu przychodowo-kosztowego stała się jednym z punktów sporu: ostateczny rezultat może różnić się między firmami o innych zapasach, kontraktach, zabezpieczeniach i strukturze działalności.
Również przepływ pieniędzy nie miał zaczynać się 1 sierpnia. Pierwszą zaliczkę, obejmującą okres od marca do lipca, planowano rozłożyć na cztery równe części płatne od września do grudnia. Późniejsze zaliczki miały być obliczane narastająco, a rozliczenie roczne złożone do 30 kwietnia 2027 roku. Dziś ten harmonogram nie wiąże podatników. Jeżeli ustawa wróci po wyroku, trzeba będzie odnieść go do dat, które w międzyczasie już minęły albo się zbliżyły.
Prezydent i legislatorzy różnią się w ocenie retroakcji
Pierwszy zarzut prezydenta dotyczy retroakcji. Ustawa miała wejść w życie 1 sierpnia, ale obejmować wyniki osiągane od 1 marca. Przedsiębiorstwa prowadziły więc działalność przez pięć miesięcy bez obowiązującej ustawy, która później miałaby nałożyć daninę na ten sam okres. Wniosek do TK wiąże to z zasadą demokratycznego państwa prawnego, ochroną zaufania do państwa oraz wymogiem odpowiedniej vacatio legis dla prawa podatkowego.
Opinia Biura Legislacyjnego Senatu nie zaprzecza, że regulacja działałaby wstecz, lecz nie uznaje tego automatycznie za rozstrzygające. Przywołuje orzecznictwo TK, zgodnie z którym zakaz retroakcji jest szczególnie rygorystyczny w podatkach, ale nie bezwzględny. Wyjątek może być dopuszczalny, gdy służy ważniejszej wartości konstytucyjnej i nie da się jej zrealizować inaczej. Legislatorzy wskazali sprawiedliwość społeczną, równość i równowagę budżetową jako wartości podnoszone przez projektodawcę, a na końcu stwierdzili brak uwag legislacyjnych. To kontrargument, nie wyrok o konstytucyjności.
Spór konstytucyjny ma trzy warstwy, nie jedną
Druga warstwa sporu dotyczy tempa prac. Konstytucja nie pozwala Radzie Ministrów nadać trybu pilnego projektowi ustawy podatkowej. Rząd formalnie takiego trybu nie zastosował, ale już w piśmie kierującym projekt do Sejmu poprosił o skrócenie postępowania. Wniosek prezydenta ocenia trzy dni między pierwszym czytaniem a uchwaleniem ustawy jako faktyczne obejście zakazu. Sam krótki czas nie przesądza jeszcze naruszenia Konstytucji; Trybunał ma ocenić, czy zachowano realny sens trzech czytań i możliwość rzetelnej analizy skutków.
Trzecia warstwa to równość i konstrukcja podstawy. Wniosek prezydenta zarzuca arbitralne wyodrębnienie niewielkiej grupy przedsiębiorstw paliwowych oraz możliwość pomylenia wzrostu przychodów ze wzrostem rentowności. Rząd odpowiada w dokumentach projektu, że właśnie ta grupa miała skorzystać z wyjątkowego wzrostu marż wywołanego zewnętrznym szokiem, podczas gdy koszt osłon poniósł ogół podatników. Ustalenie, czy kryterium jest racjonalne i proporcjonalne, wymaga oceny podstawy podatku, a nie tylko jego nazwy.
Wniosek do TK podnosi też, że podatek nie miał być kosztem uzyskania przychodu w PIT ani CIT, i na tej podstawie wskazuje możliwe łączne obciążenie na poziomie co najmniej 79%. Tej liczby nie należy przenosić mechanicznie na każdą firmę. Stawka 60% dotyczy szczególnej podstawy obliczanej według ustawy, a 19% CIT dochodu ustalanego według innych reguł. Zakresy mogą się pokrywać, ale faktyczna efektywna stopa zależy od danych konkretnego podatnika. Liczba 79% jest argumentem wnioskodawcy w sporze, nie jednolitą stawką zapisaną w ustawie.
Wyrok TK nie odpowie automatycznie na pytanie o ceny
Podobnie nierozstrzygnięty pozostaje wpływ na ceny paliw. Rządowa OSR nie przewidywała bezpośredniego wpływu na sytuację ekonomiczną rodzin. Prezydent argumentuje, że firmy przerzucą koszt daniny na klientów stacji. Oba stanowiska są prognozami. Cena detaliczna zależy jednocześnie od notowań ropy i produktów gotowych, kursu walutowego, podatków, konkurencji, zapasów i marż na kolejnych etapach. Bez danych po zastosowaniu podatku nie da się uczciwie przypisać mu konkretnej liczby groszy na litrze.
Pewny jest natomiast skutek budżetowy obecnego zawieszenia: szacowane 4 mld zł nie może dziś zostać pobrane na podstawie tej ustawy. Nie oznacza to automatycznie dziury dokładnie tej wielkości. Kwota powstała z modelu, w którym podstawę dla grupy Orlen oszacowano na podstawie historycznego wzrostu przychodów i kosztów, a udział pozostałych firm przyjęto założeniowo. Rzeczywiste marże oraz zobowiązania za 2026 rok mogłyby być inne. Oznacza to jednak, że rząd nie ma obecnie pewnego tytułu prawnego do planowanego źródła dochodu.
Dalsze scenariusze wynikają wprost z Konstytucji
Pierwszy scenariusz zakłada, że TK uzna całą ustawę za zgodną z Konstytucją. Wtedy prezydent nie może odmówić podpisu. Nadal potrzebne byłyby podpis i ogłoszenie, a tekst ustawy wciąż wskazywałby 1 sierpnia jako datę wejścia w życie. Publikacja po tej dacie jeszcze wyraźniej postawiłaby pytanie o przewidywalność obowiązków i terminy zaliczek. Odpowiedź będzie zależała od treści wyroku oraz dalszych działań organów państwa; obecne dokumenty nie pozwalają podać nowego kalendarza.
Drugi scenariusz to uznanie całej ustawy za niezgodną z Konstytucją. Wtedy prezydent musi odmówić podpisu, a rząd chcący wprowadzić podobną daninę musiałby rozpocząć nową ścieżkę ustawodawczą. Trzeci wariant dotyczy niezgodności pojedynczych przepisów. Jeżeli TK nie uzna ich za nierozerwalnie związane z całością, prezydent może po opinii Marszałka Sejmu podpisać ustawę bez nich albo zwrócić ją Sejmowi do poprawienia.
Art. 122 Konstytucji wstrzymuje termin na podpis, ale nie wskazuje daty, do której TK ma zakończyć kontrolę prewencyjną. Na stronie Trybunału nie znaleźliśmy jeszcze publicznej karty tej sprawy z sygnaturą i terminem. Dlatego nie ma podstaw, by obiecywać szybki finał albo twierdzić, że podatek został definitywnie anulowany.
Najdokładniejsze zdanie na dziś brzmi więc: podatek nie obowiązuje, ustawa nie została zawetowana, a planowane 4 mld zł nie jest ani pobranym dochodem, ani jeszcze ostatecznie utraconą kwotą. O wyniku zdecyduje nie tylko odpowiedź na pytanie, czy kryzys uzasadnia wyjątkową daninę, lecz także to, czy państwo może ogłosić podatek po rozpoczęciu okresu, który zamierza nim objąć. Im dłużej trwa oczekiwanie, tym trudniej oddzielić gospodarczy cel ustawy od problemu przewidywalności prawa.