Rządowy Proces Legislacyjny pokazuje 30 lipca o godzinie 11:06 projekt ustawy UC154 jako otwarty. W zakładce konsultacji publicznych widnieje projekt z 15 czerwca i stanowiska opublikowane 17 lipca. Uzgodnienia zmodyfikowano ostatnio 21 lipca. Nie ma natomiast publicznego odniesienia wnioskodawcy do uwag, raportu z konsultacji ani dokumentów z etapów Stałego Komitetu Rady Ministrów, komisji prawniczej, Rady Ministrów i skierowania do Sejmu.

Projekt wciąż nie dotarł do Rady Ministrów

Tego procesu nie da się zakończyć do 31 lipca. Sam projekt przewiduje, że ustawa wejdzie w życie po 14 dniach od ogłoszenia. Nawet gdyby wszystkie pozostałe etapy przeprowadzono w nadzwyczajnym tempie, 31 lipca nie będzie jeszcze opublikowanej i obowiązującej polskiej nowelizacji. Rządowy wykaz prac od maja podaje zresztą planowane przyjęcie projektu przez Radę Ministrów dopiero w trzecim kwartale 2026 roku.

Dyrektywa nie zastępuje polskiej ustawy w sporze ze sklepem

Unijny termin jest jednoznaczny. Artykuł 22 dyrektywy 2024/1799 zobowiązuje państwa do wprowadzenia niezbędnych przepisów najpóźniej 31 lipca 2026 roku i stosowania ich od tego dnia. To termin dla państwa, a nie magiczny przełącznik w umowie między klientem a sklepem.

Dyrektywa różni się pod tym względem od rozporządzenia. Parlament Europejski, podsumowując orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE, wskazuje, że niewdrożonej dyrektywy nie można co do zasady użyć bezpośrednio w sporze jednego podmiotu prywatnego z drugim. Wyrok w sprawie Pfeiffer ujmuje to jeszcze prościej: nawet jasny i bezwarunkowy przepis dyrektywy nie może sam nałożyć obowiązku w postępowaniu wyłącznie między osobami prywatnymi. Dlatego klient nie powinien 31 lipca zakładać, że sam numer unijnego aktu zmusi prywatny sklep lub producenta do wykonania wszystkich nowych obowiązków.

Obecna reklamacja nadal działa

Opóźnienie Polski jest faktem, ale nie wyjątkiem w całej Unii. Policzyliśmy pozycje w oficjalnym rejestrze krajowych środków transpozycji EUR-Lex. Na dzień sprawdzenia tylko cztery z 27 państw miały zgłoszony co najmniej jeden środek: Chorwacja dwa, Litwa siedem, Słowacja jeden, a Finlandia cztery. Przy Polsce i pozostałych 22 państwach widniało zero. Rejestr nie przesądza, czy zgłoszenia stanowią pełne i prawidłowe wdrożenie, ale pokazuje, że problem terminu ma skalę europejską.

Brak nowej ustawy nie usuwa praw, które konsument ma już dzisiaj. Według aktualnych wyjaśnień UOKiK sprzedawca odpowiada za niezgodność towaru z umową przez dwa lata od jego wydania, chyba że określono dłuższy termin przydatności. Konsument może zażądać naprawy albo wymiany. Sprzedawca może zmienić wybrany sposób, gdy żądanie jest niemożliwe lub wymaga nadmiernych kosztów, a na odpowiedź na reklamację ma 14 dni.

Nowy system ma dwa różne poziomy

Koszty naprawy lub wymiany w tym trybie ponosi sprzedawca, łącznie z przewozem, robocizną i materiałami. Gdy naprawa albo wymiana zostanie odmówiona, nie nastąpi w rozsądnym czasie lub wada pozostanie, konsument może przejść do obniżenia ceny albo, przy istotnej niezgodności, odstąpienia od umowy. To obecny system reklamacyjny. Nie należy go mylić ani z dobrowolną gwarancją producenta, ani z nowym obowiązkiem naprawy po zakończeniu odpowiedzialności sprzedawcy.

Dyrektywa dodaje do tego systemu dwie różne warstwy. Pierwsza dotyczy sprzedawcy: gdy klient wybierze naprawę zamiast wymiany, okres odpowiedzialności za zgodność towaru z umową ma zostać jednokrotnie przedłużony o 12 miesięcy. Sprzedawca ma również poinformować o wyborze i skutku naprawy.

Druga warstwa dotyczy producenta i działa także poza odpowiedzialnością sprzedawcy. Na żądanie konsumenta producent ma naprawić objęty przepisami towar, jeśli naprawa jest możliwa, bezpłatnie albo za rozsądną cenę i w rozsądnym czasie. Lista jest powiązana z unijnymi wymaganiami naprawialności. Obejmuje między innymi pralki, zmywarki, lodówki, suszarki, odkurzacze, wyświetlacze, telefony komórkowe i komputery typu slate, a także wybrane inne urządzenia.

Art. 6 projektu może stworzyć lukę

Producent ma podawać orientacyjne ceny typowych napraw, oferować części i narzędzia w cenach, które nie zniechęcają do naprawy, oraz nie blokować bez uzasadnionej przyczyny części oryginalnych, kompatybilnych, używanych lub wykonanych drukiem 3D. Te obowiązki nie staną się jednak w Polsce egzekwowalne wobec prywatnych firm tylko dlatego, że nadeszła data z dyrektywy. Projekt przewiduje nadzór Inspekcji Handlowej i kary od 500 do 20 tysięcy złotych, a przy ponownym naruszeniu do 40 tysięcy złotych, lecz dopóki projekt nie jest ustawą, sankcje te także nie obowiązują.

Najbardziej pomijany problem znajduje się w przepisach przejściowych. Artykuł 21 dyrektywy mówi, że zmiana dotycząca dodatkowego roku ochrony nie ma zastosowania do umów sprzedaży zawartych przed 31 lipca 2026 roku. Komisja doprecyzowuje w pytaniach i odpowiedziach, że przedłużenie ma obejmować towary kupione od 31 lipca.

Polski projekt używa innej granicy. Jego art. 6 pozostawia dotychczasowe przepisy dla umów zawartych przed dniem wejścia ustawy w życie, a art. 7 ustanawia 14-dniowe vacatio legis. Gdy ustawa wchodzi zgodnie z planem przed unijną datą, oba punkty można zgrać. Gdy termin został przekroczony, między 31 lipca a wejściem ustawy powstaje przedział, którego projekt w obecnym brzmieniu nie zabezpiecza.

Przykład pokazuje praktyczny skutek. Klient kupuje telefon 5 sierpnia, a polska ustawa wchodzi w życie później. Jeżeli art. 6 pozostanie bez zmian, do tej umowy mają być stosowane stare przepisy. Gdy telefon zostanie później naprawiony w ramach reklamacji, klient może nie otrzymać dodatkowych 12 miesięcy ochrony, mimo że dyrektywa wskazała 31 lipca jako granicę dla nowych umów. To wniosek z porównania obecnych tekstów, nie ostateczne rozstrzygnięcie sądu. Ustawodawca może usunąć problem, zmieniając przepis przejściowy przed uchwaleniem ustawy.

Nie wszystkie nowe prawa są jednak związane z datą zakupu w ten sam sposób. Komisja wyjaśnia, że obowiązek producenta dotyczący naprawy objętych produktów może po rozpoczęciu stosowania przepisów obejmować również sprzęt kupiony wcześniej, o ile nadal podlega właściwym wymaganiom naprawialności i naprawa jest możliwa. Dodatkowy rok odpowiedzialności sprzedawcy ma natomiast osobną granicę dla umów sprzedaży. Dlatego hasło „prawo do naprawy od 31 lipca” ukrywa dwa różne zestawy uprawnień.

Co zrobić przed wejściem ustawy

Skala wdrożenia nie jest symboliczna. Polska ocena skutków regulacji szacuje grupę producentów, przedstawicieli, importerów i dystrybutorów objętych nowymi zadaniami na około 3040 przedsiębiorców, w tym około 40 producentów wytwarzających towary w Polsce. Rynek napraw objętych projektem oszacowano na około 7710 przedsiębiorców. OSR przywołuje też unijną prognozę 176,5 miliarda euro oszczędności konsumentów w ciągu 15 lat, ale uczciwie nie określa, jaka część przypadnie Polsce.

Dla konsumenta najbezpieczniejsza strategia na okres przejściowy jest prosta. Wady towaru nadal trzeba reklamować u sprzedawcy na podstawie niezgodności z umową, wskazać żądanie naprawy lub wymiany i zachować dowód daty złożenia reklamacji. Nie warto czekać na nową ustawę ani przyjmować odmowy uzasadnionej wyłącznie tym, że gwarancja producenta się skończyła. Gwarancja i odpowiedzialność sprzedawcy są odrębnymi ścieżkami.

Przy zakupach dokonywanych od 31 lipca warto szczególnie zachować dokument potwierdzający datę transakcji. Nie musi to być wyłącznie paragon: dowodem może być też potwierdzenie płatności, faktura, e-mail lub historia zamówienia. Jeżeli przepis przejściowy zostanie poprawiony i powiązany z unijną datą, taki dokument rozstrzygnie, czy umowa należy do grupy objętej dodatkowym rokiem ochrony.

Do Sedna: 31 lipca nie znika obecne prawo do naprawy w ramach reklamacji, ale nie pojawia się pełny nowy system. Państwo powinno teraz zrobić trzy rzeczy publicznie: podać realny kalendarz ustawy, opublikować tabelę odpowiedzi na konsultacje i poprawić art. 6 tak, aby opóźnienie administracji nie obciążyło klientów kupujących sprzęt po unijnym terminie. Dopiero wtedy data wdrożenia będzie czymś więcej niż zaległym polem w rejestrze.