Rozszerzony etap General Safety Regulation dotyczy nowych samochodów osobowych i furgonów. Komisja Europejska wymienia między innymi zaawansowane hamowanie awaryjne rozpoznające pieszych i rowerzystów, system ostrzegający przed rozproszeniem uwagi, lepszą widoczność do przodu, testy zużytych opon oraz większą powierzchnię szyb mającą ograniczyć skutki potrąceń.

Co trafia do nowych aut

To nie są funkcje, które mają prowadzić auto bez człowieka. Ich zadanie jest skromniejsze i przez to ważniejsze: wychwycić moment, w którym kierowca nie reaguje, widzi za mało albo nie zdąży zahamować. W języku producentów wiele z nich należy do ADAS, czyli systemów wspomagania kierowcy. Wspomaganie nie zwalnia z odpowiedzialności za drogę.

Najwięcej emocji może budzić ostrzeżenie o rozproszeniu uwagi. System nie ma być sędzią stylu jazdy ani urządzeniem do karania za spojrzenie w bok. Ma sygnalizować sytuację, w której wzrok kierowcy zbyt długo nie jest tam, gdzie powinien. Skuteczność będzie zależeć od kalibracji: nadmiernie natarczywy alarm szybko staje się kolejnym źródłem irytacji, a zbyt łagodny nie zmienia niczego.

Czego nie musi robić właściciel starszego samochodu

Ważne jest też, czego przepisy nie robią. Nie powodują, że od dziś wszystkie używane auta stają się nielegalne albo niebezpieczne. Normy homologacyjne działają na etapie projektowania i wprowadzania nowych pojazdów na rynek. Flota na drogach zmienia się znacznie wolniej, dlatego realny efekt regulacji będzie narastał przez lata, wraz z kolejnymi zakupami.

Dla kupującego nowy samochód lista wyposażenia może wyglądać jak kolejny pakiet, za który ostatecznie płaci w cenie. Taki koszt należy jednak porównać z tym, co wypadek przenosi na poszkodowanych, rodziny, służby i ubezpieczenia. Cel Unii, nazwany Vision Zero, zakłada zbliżanie się do zera ofiar śmiertelnych na drogach do 2050 r. To ambitny cel, ale żadna pojedyncza kamera nie wystarczy, by go osiągnąć.

Systemy działają najlepiej, gdy spotykają się z dobrą infrastrukturą. Samochód może ostrzec o pieszym, lecz nie naprawi źle oświetlonego przejścia ani przejazdu, na którym oznakowanie znika pod wodą. Może sprawdzić zachowanie opony, ale nie zastąpi utrzymania nawierzchni. Technologia w aucie jest więc jednym z poziomów ochrony, nie substytutem drogi, przepisów i rozsądku.

Do Sedna: od lipca próg bezpieczeństwa dla nowych aut przesuwa się o krok, nie o całą epokę. Najuczciwiej widzieć te wymagania jako cichą zmianę normy: to, co kilka lat temu było dodatkiem, ma stawać się podstawowym zabezpieczeniem. Kierowca nadal prowadzi, ale konstrukcja samochodu częściej dostaje szansę, by uratować go przed jednym błędem.