13 lipca ministrowie rolnictwa UE mają rozmawiać o strategii hodowlanej i planie białkowym. Agenda irlandzkiej prezydencji łączy ten temat z bezpieczeństwem żywnościowym, konkurencyjnością, zrównoważeniem i odnową pokoleniową. To zestaw celów, które potrafią się wspierać, ale czasem też ze sobą zderzać.

Białko zaczyna się od paszy

Dla hodowcy białko oznacza przede wszystkim paszę. Jej dostępność i cena wpływają na koszt produkcji mięsa, mleka i jaj. Jeśli Europa chce ograniczać podatność na zewnętrzne wstrząsy, nie wystarczy zadeklarować większej samowystarczalności. Trzeba zdecydować, jakie uprawy, przetwórstwo, badania i umowy handlowe naprawdę ją budują.

Nie ma tu prostej odpowiedzi 'więcej produkcji'. Rolnictwo działa w granicach wody, gleby, dobrostanu zwierząt i kosztów energii. Strategia, która zwiększa produkcję krótkoterminowo kosztem tych zasobów, może osłabić system za kilka lat. Z kolei regulacje bez wsparcia inwestycji mogą przenieść produkcję poza Unię, nie rozwiązując globalnego problemu.

Odporność ma cenę i granice

Osobny temat to pozycja rolnika w łańcuchu dostaw. Pod koniec czerwca Rada UE przyjęła nowe zasady mające wzmocnić negocjacyjną pozycję dostawców żywności. To ważne, bo gospodarstwo może być sprawne i nowoczesne, a mimo to otrzymywać zbyt małą część wartości produktu. Odporność żywnościowa nie zależy tylko od pola; zależy też od tego, czy rolnik może planować kolejny sezon.

Dla konsumenta plan białkowy nie powinien oznaczać prostego komunikatu, co ma jeść. Lepiej czytać go jako pytanie o wybór i przejrzystość: czy produkty są bezpieczne, czy ich cena nie wynika z ukrytych kosztów środowiskowych oraz czy w razie kryzysu nie okazuje się, że podstawowa produkcja zależy od jednego, kruchego kierunku dostaw.

Polska ma w tej rozmowie własny interes, bo produkcja żywności i hodowla są częścią gospodarki wielu regionów. Największą wartość mogą przynieść rozwiązania, które nie każą wszystkim gospodarstwom kopiować jednego modelu. Inne potrzeby ma małe gospodarstwo rodzinne, inne duży producent, a jeszcze inne region z ograniczonym dostępem do wody.

Najbliższe miesiące pokażą, czy unijna dyskusja przejdzie od diagnozy do narzędzi: badań nad roślinami białkowymi, inwestycji w przetwarzanie, uczciwszych kontraktów i pomocy w zmianie praktyk. Każdy z tych elementów jest mniej efektowny niż wielka deklaracja, ale razem decydują o tym, czy strategia będzie działać poza salą obrad.

Do Sedna: europejski plan białkowy nie dotyczy wyłącznie menu. Dotyczy tego, czy rolnictwo będzie miało środki i warunki, by produkować żywność w sposób odporny, a rolnik będzie uczestnikiem rynku, nie jego najsłabszym ogniwem.