Amerykańska inflacja ponownie znalazła się wyraźnie powyżej poziomu, który pozwalałby Rezerwie Federalnej spokojnie obniżać stopy procentowe. Według Bureau of Labor Statistics indeks cen konsumpcyjnych wzrósł w maju o 0,7 proc. w porównaniu z kwietniem, po wyrównaniu sezonowym. W ujęciu rocznym ceny były wyższe o 4,2 proc.

Największą część miesięcznego wzrostu przyniosła energia. Jej indeks zwiększył się o 7,5 proc., a ceny benzyny o 11,6 proc. Tak gwałtowny ruch szybko dociera do gospodarstw domowych, ponieważ paliwo jest kupowane często i jego cenę łatwo obserwować. Wpływa również na koszty dostaw, podróży i funkcjonowania firm.

Co już wiadomo

Ceny żywności wzrosły w maju o 0,3 proc. To mniej spektakularna zmiana niż w przypadku paliw, ale dla domowego budżetu ma bardziej trwały charakter. Żywność i energia są zmienne, dlatego ekonomiści analizują też indeks bazowy, który je pomija. Ten zwiększył się o 0,4 proc. w miesiącu i o 2,9 proc. w ciągu roku.

Wzrost inflacji bazowej pozostaje znacznie spokojniejszy niż całego indeksu, ale nie daje pełnego komfortu. Miesięczne 0,4 proc. sugeruje, że presja cenowa nie ogranicza się wyłącznie do stacji benzynowych. Dla Fed ważne będzie to, czy droższy transport zacznie podnosić ceny usług, towarów i oczekiwania płacowe.

Bank centralny znajduje się między dwoma rodzajami ryzyka. Utrzymanie wysokich stóp może osłabić inwestycje, budownictwo i rynek pracy. Zbyt szybkie obniżki mogłyby natomiast utrwalić przekonanie, że Fed toleruje inflację wyższą od celu, zwłaszcza gdy przyspieszenie cen jest widoczne dla konsumentów każdego dnia.

Co to zmienia

Szok energetyczny różni się od inflacji napędzanej nadmiernym popytem. Wyższe oprocentowanie kredytu nie zwiększy podaży ropy ani przepustowości szlaków transportowych. Może jednak zmniejszyć zdolność firm do przerzucania kosztów i ograniczyć efekty drugiej rundy, w których wzrost cen paliw przechodzi na wynagrodzenia oraz kolejne cenniki.

Dla amerykańskich gospodarstw domowych szczególnie istotne jest połączenie droższego paliwa z nadal wysokim kosztem kredytu. Rodzina płaci więcej za dojazdy, a jednocześnie nie otrzymuje ulgi w racie karty kredytowej, samochodu czy hipoteki. Presja jest największa w regionach, gdzie samochód pozostaje podstawowym środkiem transportu.

Rynki finansowe będą oceniały nie tylko sam odczyt, lecz także jego trwałość. Jeżeli ceny energii cofną się w kolejnych tygodniach, roczna inflacja może zacząć spadać bez dodatkowego zacieśnienia polityki. Jeżeli jednak napięcia geopolityczne utrzymają drogie paliwa, inwestorzy mogą odsunąć oczekiwany termin obniżek stóp.

Skutki wykraczają poza Stany Zjednoczone. Wyższe amerykańskie stopy wspierają dolara i przyciągają kapitał, podnosząc koszt finansowania dla części gospodarek rozwijających się. Droższy dolar może też zwiększać koszt ropy dla importerów rozliczających zakupy w tej walucie, wzmacniając globalny charakter szoku.

Dla Polski ważne będą trzy kanały: kurs dolara, ceny surowców i decyzje innych banków centralnych. Silniejszy dolar może podnosić koszt części importu energetycznego, a ostrożniejszy Fed ograniczać przestrzeń do szybkich obniżek stóp w innych państwach. Bezpośrednie przełożenie nie jest automatyczne, ale globalne warunki finansowe stają się mniej sprzyjające.

Jeden raport nie przesądza o kierunku polityki pieniężnej. Fed będzie potrzebował danych z rynku pracy, kolejnych odczytów inflacji oraz informacji o oczekiwaniach konsumentów. Majowy wynik podnosi jednak próg dla obniżki stóp: bank musi zobaczyć, że energetyczny skok wygasa, zanim uzna go za przejściowy.