Deklaracja szczytu NATO w Hadze nie ustanowiła prostego celu: pięć procent PKB na wojsko. Sojusznicy zobowiązali się do 2035 roku przeznaczać co najmniej 3,5 proc. PKB na podstawowe potrzeby obronne i realizację uzgodnionych celów zdolnościowych. Dodatkowo do 1,5 proc. PKB może obejmować ochronę infrastruktury krytycznej, sieci, gotowość cywilną, innowacje i rozbudowę przemysłu obronnego.
Budżet to dopiero początek
Każde państwo ma przedstawiać coroczny plan wiarygodnego, stopniowego dochodzenia do celu. NATO zapowiedziało też przegląd trajektorii i proporcji wydatków w 2029 roku. To ważne zabezpieczenie: polityczna deklaracja z 2025 roku nie zamyka dyskusji o tym, co można zaliczać do obu części i czy nakłady odpowiadają aktualnym celom zdolnościowym.
Najłatwiej ogłosić wzrost budżetu. Trudniej zbudować system zakupów, który dostarcza sprzęt na czas, uzupełnia zapasy, szkoli ludzi, zapewnia serwis i łączy nowe systemy z istniejącą armią. Obrona powietrzna, artyleria, rozpoznanie, drony, cyberbezpieczeństwo i logistyka wymagają finansowania przez cały cykl życia, nie tylko podpisania kontraktu.
Przemysł jako część odstraszania
Polski budżet na 2026 rok przewiduje 200,1 mld zł na obronność, czyli 4,81 proc. prognozowanego PKB według krajowej prezentacji Ministerstwa Finansów. Ta liczba pokazuje skalę wysiłku, ale nie jest automatycznie wynikiem liczonym według obu koszyków NATO. Różnice w definicjach, harmonogramie wydatków i kwalifikowaniu infrastruktury trzeba pokazywać osobno.
Dla Polski wysoki poziom nakładów może być przewagą tylko wtedy, gdy zakupione systemy tworzą spójną całość. Oddzielne kontrakty nie zastąpią interoperacyjności, zapasów części, wyszkolonych załóg i zdolności do działania podczas długiego kryzysu. Czytelniejszym wskaźnikiem od liczby podpisanych umów będzie odsetek sprzętu faktycznie dostarczonego, obsadzonego i gotowego do użycia.
Drugim testem jest przemysł. Część pilnych zakupów trzeba realizować za granicą, ale bez krajowych mocy produkcyjnych państwo pozostaje zależne od dostawców właśnie wtedy, gdy wszyscy sojusznicy zamawiają podobne uzbrojenie. Dlatego deklaracja NATO łączy wydatki podstawowe z osobnym koszykiem na przemysł, innowacje i odporność.
Trzecia warstwa dotyczy infrastruktury cywilnej. Kolej zdolna przewieźć ciężki sprzęt, zabezpieczone porty, odporna energetyka i łączność mogą wejść do szerszej części celu, lecz powinny mieć jasno opisany związek z bezpieczeństwem. Bez przejrzystych kryteriów koszyk 1,5 proc. może stać się miejscem przenoszenia zwykłych wydatków publicznych pod wygodniejszą etykietę.
Dlatego pięć procent należy czytać jak plan zdolności, a nie ranking hojności. Roczne ścieżki, przegląd w 2029 roku i cele NATO dają opinii publicznej punkty kontrolne: co zamówiono, co dostarczono, jakie braki zamknięto i ile kosztuje utrzymanie gotowości po zakończeniu zakupu.