Raport „Wakacyjny Portfel Polaków 2026” pokazuje wzrost planowanych wydatków szybszy niż zwykła korekta o kilkadziesiąt złotych. Przeciętne gospodarstwo deklaruje 5105 zł, czyli o 704 zł więcej niż w 2025 r. i ponad tysiąc złotych więcej niż w 2023 r. Wydatek na jedną osobę ma wynieść 2042 zł, o 281 zł więcej niż rok wcześniej.
Średnia zachęca do prostego wniosku: Polacy stają się zamożniejsi i wydają więcej na wypoczynek. To tylko część prawdy. Średni budżet rośnie również wtedy, gdy osoby z mniejszymi dochodami rezygnują z wyjazdu, a zamożniejsi wybierają droższe wakacje. Bez mediany i rozkładu wydatków jedna liczba nie odpowiada na pytanie, ile może przeznaczyć typowa rodzina.
Przykładowy wyjazd kosztuje więcej niż deklarowany budżet
Skalę napięcia widać w przykładowych kosztach. Tydzień dla rodziny 2+2 na Mazurach ma kosztować około 6,8 tys. zł, pobyt w Gdańsku około 9,7 tys. zł, a wyjazd all inclusive do Grecji około 16,5 tys. zł. Nawet najtańszy z tych wariantów przekracza przeciętny budżet gospodarstwa o około jedną trzecią. Rodzina musi więc skrócić pobyt, zmienić standard, pojechać poza sezonem albo sięgnąć po większe oszczędności.
Oszczędności są biletem wstępu
Właśnie oszczędności są kluczowe. Oddzielne badanie „Polacy na wakacjach 2026” wskazuje, że 69 proc. wyjazdów jest finansowanych z własnych odłożonych pieniędzy. Kredyt odpowiada za około 1,5 proc., a pożyczka od rodziny za 0,6 proc. To zdrowy sygnał finansowy, ale także filtr: na urlop jadą częściej ci, którzy mieli z czego odkładać przez poprzednie miesiące.
Możliwość oszczędzania nie zależy wyłącznie od dyscypliny. Dwie rodziny o podobnym dochodzie mogą mieć zupełnie inną przestrzeń w budżecie, jeśli jedna spłaca wysoki czynsz lub kredyt, a druga mieszka we własnym lokalu. Koszt opieki nad dzieckiem, dojazdów i leczenia również decyduje, czy wakacyjna kwota jest planem, czy luksusem. Porady o odkładaniu nie usuwają różnicy w kosztach stałych.
Płatny urlop też ma wartość
Dobrym punktem odniesienia nie jest więc wyłącznie przeciętna pensja, ale dochód rozporządzalny po kosztach podstawowych. Pięć tysięcy złotych może stanowić miesięczną nadwyżkę zamożnego gospodarstwa albo kilka miesięcy oszczędzania rodziny, której większość wpływów pochłania mieszkanie. Ta sama cena wyjazdu ma dla nich inną wagę: dla jednych konkuruje z restauracją i nowym sprzętem, dla drugich z naprawą samochodu lub poduszką na chorobę.
Urlop jest też wydatkiem na czas, nie tylko na nocleg. Pracownik etatowy ma płatny urlop, osoba prowadząca małą firmę często traci przychód za każdy dzień nieobecności, a pracownik platformowy może nie mieć płatnej przerwy w ogóle. Dla jednej osoby koszt wakacji to 2042 zł. Dla drugiej ta sama podróż oznacza jeszcze tydzień niezrealizowanych zleceń.
Wzrost cen wakacji nie rozkłada się równomiernie. Transport, energia, wynagrodzenia w usługach i kursy walut wpływają na poszczególne kierunki inaczej. Raport wskazuje szczególnie duży wzrost kosztu rodzinnego wyjazdu do Egiptu. Zmiana ceny pakietu nie musi odpowiadać krajowej inflacji, bo zawiera koszt lotu, hotelu, ubezpieczenia i lokalnego rynku.
Lepsze nastroje nadal są ostrożne
Turystyka krajowa nie zawsze jest tanim zamiennikiem zagranicy. Popularne miasta i regiony w szczycie sezonu mają ograniczoną podaż noclegów, a dojazd samochodem dla rodziny może być tańszy od samolotu, lecz nadal kosztowny. Rodzina porównuje więc nie flagi na mapie, ale cały koszyk: transport, nocleg, wyżywienie, atrakcje i możliwość samodzielnego gotowania.
Wakacyjny budżet jest dobrym wskaźnikiem nastrojów, bo to duży wydatek, który łatwo odłożyć. GUS odnotował w czerwcu poprawę ufności konsumenckiej, ale bieżący wskaźnik nadal wynosił minus 9,9. Ludzie oceniają sytuację lepiej niż miesiąc wcześniej, a jednocześnie pozostają ostrożni. Finansowanie urlopu oszczędnościami pasuje do tego obrazu: odpoczynek jest planowany, ale nie na kredyt optymizmu.
Najważniejszą liczbą raportu może więc nie być 5105 zł, lecz różnica między tą kwotą a rzeczywistym kosztem rodzinnego wyjazdu. Pokazuje ona, ile pracy wykonują kompromisy niewidoczne w średniej: krótszy pobyt, tańszy termin, nocleg u rodziny, rezygnacja z atrakcji albo pozostanie w domu.
Wakacje nie są podstawowym świadczeniem publicznym, ale zdolność do odpoczynku ma skutki społeczne. Przemęczony pracownik, dziecko bez możliwości zmiany otoczenia i rodzina, która każdy większy wydatek przeżywa jako zagrożenie, płacą koszt później. Rosnący budżet wakacyjny może być oznaką większej zamożności. Dopiero informacja, ilu ludzi stać na przerwę bez zadłużenia, mówi coś o jakości tej zamożności. Odpoczynek jest również częścią zdrowia, relacji rodzinnych i długoterminowej zdolności do pracy.