Komisja Europejska opublikowała 24 lipca 2026 roku zestawienie gotowości krajowych organów akredytacyjnych do obsługi CBAM. Tabela obejmuje organy z państw Unii oraz Norwegii i pokazuje cztery kolejne etapy: deklarację prowadzenia akredytacji, gotowość do przyjmowania wniosków, zgodę na obsługę kandydatów z państw trzecich oraz faktyczne otwarcie procedury dla takich firm. Suma na dole dokumentu układa się w sekwencję 24, 13, 7 i 4.
Cztery organy otworzyły procedurę firmom spoza UE
Wnioski od firm ustanowionych poza UE przyjmują obecnie organy akredytacyjne we Włoszech, Niderlandach, Polsce i Szwecji. Francja zapowiedziała otwarcie procedury 20 sierpnia, Słowacja wskazuje październik, a Słowenia listopad 2026 roku. Dzisiejsza czwórka nie jest więc zamkniętym klubem, ale przez najbliższe tygodnie stanowi najkrótszą dostępną ścieżkę dla kandydatów spoza Unii.
Polska działa, ale nadal w trybie pilotażowym
Polskie Centrum Akredytacji uruchomiło procedurę już 18 maja. Kandydat składa formularz FA-01 wraz z załącznikiem FAVG-01 i dokumentacją kompetencji. Komunikat PCA zawiera jednak ważne zastrzeżenie: warunki oceny są stosowane w trybie pilotażu, zależnym od postępu wdrażania procedury i uzgodnień europejskich. Polska gotowość jest zatem faktem administracyjnym, ale nie jest jeszcze informacją o liczbie zakończonych postępowań ani dostępnej przepustowości.
Tabela Komisji nie podaje, ile wniosków trafiło do poszczególnych organów, jak długo potrwa ich ocena ani ilu kandydatów uzyska akredytację dla konkretnych sektorów. Na stronie Komisji nie ma jeszcze wykazu akredytowanych weryfikatorów CBAM. Pierwsze wpisy są oczekiwane około września 2026 roku. To właśnie ta lista, a nie sama gotowość urzędu, pokaże początek rzeczywistego rynku.
Weryfikator staje się potrzebny wtedy, gdy importer chce oprzeć deklarację CBAM na rzeczywistych emisjach instalacji spoza UE. Alternatywą są wartości domyślne przygotowane przez Komisję. Rzeczywiste dane nie mogą być jednak zwykłym arkuszem przesłanym przez dostawcę: muszą zostać sprawdzone przez niezależny podmiot posiadający akredytację we właściwej grupie działalności.
Jeden raport powstaje dla całej instalacji
Weryfikacja odbywa się na poziomie instalacji, w której powstaje stal, cement, aluminium, nawóz, wodór albo inny towar objęty mechanizmem. Operator instalacji monitoruje i oblicza emisje, weryfikator ocenia metodę, wyliczenia oraz dowody, a następnie wystawia raport. Komisja opisuje model jednego raportu dla instalacji, z którego mogą korzystać importerzy kupujący jej produkty. To ogranicza ryzyko wielokrotnego sprawdzania tej samej fabryki dla każdej dostawy.
Firma weryfikacyjna z UE lub Europejskiego Obszaru Gospodarczego co do zasady składa wniosek w państwie swojej siedziby. Do innego organu może zwrócić się wtedy, gdy jej kraj nie oferuje odpowiedniej akredytacji. Inaczej wygląda sytuacja podmiotów z państw trzecich: mogą wybrać dowolny europejski organ, który zgodził się je obsługiwać. Właśnie w tej części polska pozycja może mieć znaczenie ponad krajowym rynkiem.
Weryfikator i zgłaszający to dwie różne role
Łatwo pomylić dwie odrębne procedury. Polskie Centrum Akredytacji ocenia firmy, które chcą weryfikować emisje. Importer natomiast potrzebuje statusu upoważnionego zgłaszającego CBAM, a w Polsce decyzję w tej sprawie wydaje Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Poznaniu. Dla większości towarów obowiązuje próg 50 ton importu rocznie; nie obejmuje on energii elektrycznej i wodoru.
Kalendarz osłabia najbardziej alarmistyczny scenariusz. Pierwsza deklaracja CBAM za towary sprowadzone w 2026 roku ma zostać złożona do 30 września 2027 roku. Sprzedaż certyfikatów na wspólnej platformie ruszy od lutego 2027 roku. Komisja zakłada pierwsze akredytacje około września 2026 roku, więc system ma jeszcze czas na zbudowanie podaży usług, choć importerzy potrzebują danych od dostawców już za bieżący rok.
Stawka nie jest wyłącznie administracyjna. Cena certyfikatu CBAM wyniosła 75,36 euro za pierwszy kwartał 2026 roku i 75,28 euro za drugi. Importer powinien więc porównać nie tylko emisje rzeczywiste z domyślnymi, ale także potencjalną różnicę w zobowiązaniu z kosztem przygotowania danych i weryfikacji. Czystsza instalacja może mieć ekonomiczny powód, by udokumentować przewagę. Zakład z wynikiem zbliżonym do wartości domyślnej może nie uzyskać podobnej korzyści.
Dla polskich firm najpilniejsze jest dziś uporządkowanie łańcucha informacji. Trzeba wskazać towary i kody CN objęte CBAM, sprawdzić roczny próg, przypisać dostawy do konkretnych instalacji oraz zapytać producentów, czy monitorują emisje według unijnej metodologii. Dopiero potem można rozsądnie ocenić, gdzie potrzebne będą dane rzeczywiste i czy dostawca ma plan współpracy z akredytowanym weryfikatorem.
Brakuje natomiast publicznej odpowiedzi na pytania kluczowe dla oceny polskiej przewagi: ile wniosków wpłynęło do PCA, ilu kandydatów pochodzi spoza UE, jakich sektorów dotyczą i kiedy mogą zakończyć się pierwsze postępowania. Bez tych danych nie da się uczciwie ogłosić Polski centrum weryfikacji CBAM. Można jedynie stwierdzić, że zbudowała wejście wcześniej niż większość europejskich organów.
Do Sedna: dokument Komisji pokazuje możliwość, nie gotowy sukces. Polska znajduje się w wąskiej grupie otwartej na kandydatów spoza UE, a weryfikacja może stać się eksportową usługą opartą na wiedzy przemysłowej. Prawdziwym testem będą jednak pierwsze akredytacje, ich zakres sektorowy, ceny i czas oczekiwania. Dopiero te cztery informacje powiedzą importerom, czy rynek działa, czy tylko przyjmuje formularze.