Komisja Europejska zapytała w kwietniu niemal 5 tys. dzieci ze wszystkich państw UE o sprawiedliwość w internecie. Wyniki są zaskakująco konkretne. 48 proc. respondentów chce zasad dla mechanizmów, które zatrzymują użytkownika online dłużej, 58 proc. oczekuje lepszej ochrony przed spersonalizowaną reklamą i cenami, a 69 proc. uważa, że influencerzy powinni promować dzieciom wyłącznie produkty bezpieczne i odpowiednie.

Nie czas ekranu, lecz sposób projektowania

To nie jest badanie reprezentatywne dla wszystkich młodych Europejczyków w sensie statystycznym. Jest jednak ważnym głosem konsultacyjnym w pracach nad Digital Fairness Act, który Komisja zapowiada na później w tym roku. Zamiast pytać wyłącznie, czy internet jest 'dobry' lub 'zły', uczestnicy wskazali konkretne mechanizmy biznesowe.

Hasło 'uzależniający projekt' obejmuje między innymi automatyczne odtwarzanie, nieskończone przewijanie, serie powiadomień oraz interfejsy, które łatwo zachęcają do kolejnego kliknięcia, a trudniej pozwalają przerwać korzystanie. Nie każda często używana funkcja jest manipulacją. Granica pojawia się wtedy, gdy projekt wykorzystuje przewidywalne odruchy użytkownika bez jasnej korzyści dla niego.

Weryfikacja wieku bez oddawania całej tożsamości

72 proc. ankietowanych opowiedziało się za jakąś formą weryfikacji wieku w mediach społecznościowych. To silny sygnał, ale nie blankietowa zgoda na przekazywanie kopii dokumentu każdej platformie. Dobra weryfikacja powinna ujawnić usługodawcy tylko tyle, ile jest konieczne - na przykład fakt, że użytkownik przekroczył określony próg wieku - a nie całą jego tożsamość.

Równie ważne są reklamy i ceny. Spersonalizowane oferty potrafią wyglądać jak neutralna informacja, choć powstają z danych o zachowaniu użytkownika. Dla dorosłego to już trudna relacja. Dla dziecka, które jednocześnie ogląda film, ufa twórcy i uczy się rozpoznawać reklamę, granica między rekomendacją a perswazją jest jeszcze mniej widoczna.

Nowe prawo nie rozwiąże problemu samym napisem w regulaminie. Jeżeli ma działać, musi wymagać projektowania usług tak, by ochrona była domyślna, a nie ukryta głęboko w ustawieniach. W przeciwnym razie odpowiedzialność znów spadnie na rodzinę, która ma co wieczór wygrać z zespołem projektantów, analityków danych i systemem rekomendacji.

Do Sedna: dzieci w tej ankiecie nie mówią, że internet ma być nudny albo zakazany. Mówią, że usługa nie powinna zarabiać na ich dezorientacji i braku doświadczenia. To bardziej dojrzałe pytanie niż kolejna wojna o liczbę minut przed ekranem.