Unijny EUDI Wallet ma być jednym z ważniejszych projektów cyfrowych najbliższych lat. Państwa członkowskie mają udostępnić portfele, które pozwolą obywatelom trzymać w telefonie podpisane cyfrowo dane i dokumenty. Idea jest atrakcyjna: mniej skanów dowodu, mniej zdjęć dokumentów, mniej wysyłania całej tożsamości tam, gdzie wystarczy jeden fragment informacji.
Nowe badanie opublikowane na arXiv pokazuje jednak, że ryzyko nie znika tylko dlatego, że system jest nowocześniejszy. Autorzy sprawdzali, jak użytkownicy podejmują decyzje o ujawnianiu danych w portfelu. Wynik jest niewygodny: około 20 proc. użytkowników w scenariuszach badania ujawniało oficjalny dokument tożsamości nawet serwisom informacyjnym, gdzie taka informacja nie powinna być standardową potrzebą.
Na czym polega zmiana
To nie znaczy, że portfel cyfrowy jest zły. Znaczy, że jego największy wróg może mieszkać w interfejsie. Jeśli użytkownik widzi prośbę o dane, ale nie rozumie, które dane są naprawdę potrzebne, może kliknąć za dużo. Dawniej problemem było to, że musieliśmy wysłać cały dokument. W nowym świecie problemem może być to, że możemy udostępnić mniej, ale nie wiemy, kiedy warto.
Badacze testowali też narzędzie doradcze, które podpowiadało użytkownikom, czy dana prośba o dane jest rozsądna. Według streszczenia pracy liczba błędnych decyzji spadła z około 15 do 7 proc. To duża poprawa, ale nie pełne rozwiązanie. Nawet dobry asystent nie usuwa ryzyka, jeśli usługi będą agresywnie prosić o dane, a użytkownicy będą przyzwyczajeni do klikania dalej.
Najprostszy przykład to weryfikacja wieku. Sklep albo serwis nie musi znać imienia, nazwiska, numeru dokumentu i adresu, żeby wiedzieć, że ktoś jest pełnoletni. Wystarczy odpowiedź tak albo nie. Portfel cyfrowy może to umożliwić. Ale jeśli źle zaprojektowany formularz poprosi o więcej, prywatność zależy od tego, czy człowiek zauważy różnicę.
Dla administracji to lekcja pokory. Cyfrowe państwo często mówi językiem wygody: szybciej, prościej, w aplikacji. Tymczasem przy tożsamości cyfrowej najważniejsze może być spowolnienie użytkownika w odpowiednim momencie. Dobre ostrzeżenie nie jest przeszkodą. Jest pasem bezpieczeństwa.
Dla firm to także sygnał. Jeżeli portfel cyfrowy stanie się standardem, rośnie pokusa zbierania danych łatwiej niż dziś. Skoro użytkownik ma dokument w telefonie, można poprosić o więcej. Regulacja i technologia muszą więc wspólnie ograniczać zasadę: bierzmy wszystko, bo może się przyda.
W Polsce ten temat będzie bliski, bo użytkownicy są już przyzwyczajeni do dokumentów w telefonie. To przewaga, ale i ryzyko. Im bardziej naturalne staje się pokazywanie cyfrowych danych, tym ważniejsze, by aplikacje umiały jasno powiedzieć: tego nie musisz ujawniać.