Projekt EUDI Wallet zakłada, że obywatel będzie mógł przechowywać i udostępniać cyfrowe poświadczenia tożsamości oraz inne atrybuty, np. prawo jazdy, kwalifikacje, status studenta albo potwierdzenie wieku. Najważniejsza obietnica polega na tym, że nie trzeba będzie za każdym razem przekazywać pełnego zestawu danych. Usługa może potrzebować jedynie potwierdzenia, że ktoś ma określony wiek albo uprawnienie, a nie całego dokumentu.
Mniej danych, jeśli system zadziała
To przesuwa debatę z pytania, czy państwo powinno mieć cyfrowe dokumenty, na pytanie, kto kontroluje ujawnianie danych. Dobrze zaprojektowany portfel może ograniczyć kopiowanie skanów dokumentów i wysyłanie nadmiarowych informacji. Źle zaprojektowany może stać się kolejnym narzędziem, którego użytkownik używa, bo musi, nie dlatego, że mu ufa.
Największy test będzie transgraniczny. Cyfrowa tożsamość ma sens europejski tylko wtedy, gdy portfel z jednego państwa zostanie uznany w drugim, a usługi publiczne i prywatne będą potrafiły zweryfikować poświadczenia bez dodatkowych formalności. Jeżeli każdy kraj zbuduje własną wygodną aplikację, ale integracja skończy się na deklaracjach, użytkownik nadal będzie wracał do PDF-ów, skanów i ręcznego sprawdzania.
Portfel może zmienić także rynek usług prywatnych. Banki, operatorzy telekomunikacyjni, platformy, uczelnie i firmy rekrutacyjne mogłyby szybciej potwierdzać dane użytkownika. To wygoda, ale też ryzyko presji. Jeżeli prywatna firma zacznie żądać cyfrowego poświadczenia tam, gdzie wcześniej wystarczała prostsza metoda, dobrowolność może stać się iluzją.
Europejski test zaufania
Dlatego kluczowe będą zasady prywatności, bezpieczeństwa i wyboru użytkownika. Portfel powinien pozwalać udostępniać tylko te dane, które są potrzebne do danej czynności. Powinien też jasno pokazywać, komu, kiedy i w jakim celu dane zostały przekazane. Bez takiej kontroli zaufanie będzie kruche, nawet jeśli technologia zadziała poprawnie.
Dla Polski to temat nie tylko cyfryzacyjny. Kraj ma doświadczenie z mObywatelem i cyfrowymi usługami publicznymi, ale europejski portfel wymaga czegoś więcej niż dobrej aplikacji krajowej. Potrzebne będą wspólne standardy, gotowość administracji i uczciwa komunikacja, że cyfrowa tożsamość ma być narzędziem użytkownika, a nie wygodnym skrótem do szerszej identyfikacji obywatela.