WHO dołączyła do Open Health Stack Software Foundation, organizacji rozwijającej otwarte, oparte na standardach narzędzia dla cyfrowego zdrowia. W komunikacie nie ma obietnicy jednej światowej aplikacji medycznej. Jest coś mniej widowiskowego: praca nad wspólnymi komponentami, które mają ułatwiać państwom tworzenie systemów kompatybilnych ze sobą.
Nie aplikacja, lecz język między systemami
Interoperacyjność oznacza w praktyce, że dane zapisane w jednym systemie można poprawnie odczytać i wykorzystać w drugim, pod warunkiem odpowiednich uprawnień. Nie znaczy, że każdy lekarz ma zobaczyć wszystko ani że dane automatycznie płyną przez granice. To raczej wspólny język, dzięki któremu informacja o szczepieniu, badaniu czy skierowaniu nie musi być za każdym razem przepisywana od zera.
Różnica między otwartym standardem a otwartymi danymi jest kluczowa. Standard może być publiczny i możliwy do wdrożenia przez różne firmy lub instytucje, podczas gdy same dane pacjenta pozostają chronione. Mieszanie tych pojęć tworzy niepotrzebny lęk albo odwrotnie - zbyt łatwe przyzwolenie na udostępnianie informacji wrażliwych.
Otwarte standardy to nie otwarte dane pacjenta
Dla krajów o ograniczonych zasobach problem jest szczególnie praktyczny. Zamknięty system może działać sprawnie przez chwilę, ale uzależnia od jednego dostawcy, utrudnia rozwój i kosztuje przy każdej rozbudowie. Otwarte komponenty nie rozwiązują wszystkiego, lecz mogą zmniejszyć koszt wejścia i dać państwom większą kontrolę nad tym, jak ich infrastruktura rośnie.
Nie należy jednak traktować technologii jak lekarstwa na organizacyjny chaos. Wspólny format danych nie naprawi braku personelu, kolejki do specjalisty ani źle opisanej procedury. Może za to sprawić, że raz zebrana informacja nie ginie między poradniami, a decyzje zdrowotne opierają się na bardziej kompletnym obrazie.
WHO łączy inicjatywę z ideą cyfrowego zdrowia dostępnego dla wszystkich krajów. Największą wartością może być tu zdolność do adaptacji lokalnej. System zdrowia w małym mieście nie potrzebuje kopii drogiej platformy z bogatego kraju. Potrzebuje narzędzi, które działają przy jego łączności, kompetencjach i zasadach ochrony danych.
Do Sedna: cyfryzacja medycyny zaczyna się nie od kolejnego logowania, ale od pytania, czy informacja pozostaje użyteczna poza systemem, w którym powstała. Dobra interoperacyjność jest niewidzialna dla pacjenta - i właśnie dlatego, gdy działa, może oszczędzić mu czas oraz powtarzanie tej samej historii w każdym gabinecie.